sobota, 14 listopada 2015

14 listopada 2015, sobota

 Obudziłam się o 9:30 jak to w weekend.
Kanapki z dżemem pozytywnie nastawiły mnie na kolejny dzień emocji.
Posprzątałam pokój, ogarnęłam się i nagle nie wiem skąd była już 13.
Pół godziny później pojechaliśmy do rodziców mojego taty.
Wraz z kuzynką Sandrą i moją siostrą Klaudią spędziłyśmy czas na rozmowie o wszystkim i jednocześnie niczym. Po obiedzie pojechaliśmy na poszukiwania zniczy.
Nigdzie ich nie było :( Podjechaliśmy pod Ambasadę Francji. Do teraz, przeraża mnie ilość zniczy oraz ta atmosfera która tam widniała. W domu byliśmy około 19. Jedząc tosta oglądałam wiadomości o tragedii w Paryżu. [*] Po męczącym dniu padłam około 23.

Pa
Wiktoria




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz